niedziela, 25 listopada 2012

takie tam niedzielne

Ostatni dzień pracy, ostatni dzień weekendu. To już ten dzień, kiedy mój kręgosłup siada,a  krzyż daje o sobie znać nawet przy drapaniu się po nosie. A przede mną jeszcze 7 godzin.
Chętnie podzieliłabym się z wami moimi frustracjami dotyczącymi głupoty niektórych gości Mc, ale zajęłoby to pół mojego życia. Wystarczy, jeśli powiem, że czasem ( czasem często ) mam ochotę wyciągnąć kałacha i powystrzelać. Dziękuję, do widzenia.
Kot od rana daje mi do zrozumienia, jak bardzo mnie kocha ( tak, również o 5 rano ), co jest miłą odmianą po wczorajszej masakrze. Tzw "ręka noga kot na ścianie" - biega,skacze, czyli generalnie dziczy bez powodu, a ty musisz mieć oczy dookoła głowy, żeby przypadkiem nie nadepnąć kopnąć itp. Chociaż... Wczoraj jako tako był powód - sprzątaliśmy. Dostała szoku:P
Przerażają mnie świąteczne reklamy które zaczęły się już po 11 listopada. No, kurde. Zaczynajcie chociaż od grudnia, a nie już w listopadzie człowieka straszycie. Co prawda nie mamy jeszcze bombek i ozdób świątecznych, ale zacznijmy od tego, że nie mamy nawet choinki, na której moglibyśmy je powiesić. Ani miejsca, gdzie ją postawimy... A tak w ogóle to nawet nie wiemy, jak spędzamy święta. No bo, kurde dopiero listopad! Ostatnio się zorientowaliśmy, że nawet nie zaplanowaliśmy nic na Sylwestra, podczas gdy wszyscy znajomi już to zrobili. Wygląda na to, że zostajemy sami, w naszym M, z lampką pikolo i wariującym od petard kotem. Zawsze jakaś perspektywa...

Śpiąca Leo zaczyna przyjmować pozę a'la naleśnik, lub jak ja to mówię : kot miodowo-musztardowy ( dla makowiczów:P)

Ten dzień umila mi perspektywa wstania jutro o godzinie 6 oraz konieczności bycia na praktykach śródrocznych wśród dziwnych dzieci, od bulwogłowego Franka, poprzez masakrycznie przerażającą dziewczynkę, która wiecznie zaczepia nas na korytarzu, próbuje łaskotać i ściągać pierścionki wydając przy tym z siebie dziwne dźwięki( ej, naprawdę lubię dzieci, ale bez przesady, ona mnie przeraża ), aż do wrednej francy, której imienia nie umiem sobie przypomnieć, ale dziewczyny wiecie o kogo chodzi...

Wypadałoby zjeść jakieś śniadanie chyba.. See ya!

ah.. na osłodę:






Brak komentarzy: