jak to jest? godzina ~18:15, stoimy w krótkiej kolejce do kasy ze skromnymi zakupami (które tak a propos pozbawiły nas stuzłotowego banknotu w portfelu), trochę zmęczeni,ale zadowoleni. ni stąd ni zowąd bez żadnego wcześniejszego uprzedzenia dosłownie przez nas wpieprza się rycząca potwora wciskając swoje pieprzone zakupy zajmujące cały wózek przed nas i uprzejmie pyta ( nie nas,kasjerkę ) "skasujesz mi to,co Magda*? po krótkim przysłuchaniu dowiadujemy się,że ta stara krowa to pracownica Auchan, w tej chwili prywatnie będąca na zakupach. co jej, do ch*ja, kolejka nie zobowiązuje? mało, że się wpieprzyła. trzeba było słuchać, jak drze japę po swojej kilkuletniej córce ( chyba miała ją tuż przed menopauzą..) i żali się,że "musiała stać w kolejce". a my,do kur.wy nędzy nie musimy? do tego kasjerka coś źle policzyła i kosztowało nas to kolejne minuty.w efekcie opuściliśmy Auchan o godzinie 18:36. ludzie to skończone debile, naprawdę. nie chce mi się ani gadać o tym całym anonimowym tłumie doprowadzającym do szału swoją bezmyślnością w poruszaniu się po sklepie. na szczęście przyjemny akcent na prawieżekoniec dnia. wizyta w Green Pizzy, oczywiście tradycyjnie już na fileciku z kurczaka z serem i szynką w sosie śmietanowym z frytkami <3 . dodam, że dzięki temu, że co jakiś czas ( konkretnie za każdym razem kiedy nas na to stać ;D) przychodzimy zjeść zawsze to samo, przy zamawianiu nie musimy nawet mówić co chcemy, oni już wiedzą. chyba nigdy nam filecik nie zbrzydnie. ;))
książka,którą będę czytać na wczasach już odłożona. "Ojciec Chrzestny" autorstwa Mario Puzo. już nie mogę się doczekać:) jestem totalnym molem książkowym,prawda kochanie?:)
tęsknię. i kończę. dobranoc;)
*imię wymyślone.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz