poniedziałek, 24 stycznia 2011

cóż, po małej przerwie powracam na chwilę... jestem padnięta, dawno już nie byłam taka zmęczona. spałam jakieś 3 godziny....
a wszystko przez pieprzony egzamin z pedagogiki. którym zjebię sobie średnią ( jak każdym egzaminem :D )
a tu żadnego odpoczynku, bo w środę egzamin z psychologii i też trzeba zakuwać. a w przyszły poniedziałek wita mnie filozofia... kiedy nadejdzie dzień 31 stycznia i będzie już po egzaminie to podziękuję Bogu, że to przeżyłam... byle jeszcze ze średnią 4 :D mam jakieś 0,75 do stracenia. hahahah

dziś dowiedziałam się, że w piątek spotkanie klasowe. i super :) bardzo się cieszę, że w końcu je zobaczę! :) szczególnie moją Natalię!:*

a tak poza tym... to wstyd to napisać ale... się odchudzam.
taaaa, to 25431345 raz, kiedy znów zaczynam się odchudzać, ale tym razem jestem w głębokiej depresji haha i jak nie schudnę to nie wiem co zrobię -.-
pierwszy raz od lat się tak zawzięłam i oczywiście na dzień dobry kiedy ja muszę wpieprzać gotowane udko (flee), moje domowniczki zajadają się moimi ulubionymi kluskami śląskimi.... możnaby się było załamać. dziś znowu mój kryzys to przeogromna chęć na cokolwiek słodkiego. narazie zwyciężam, chociaż to pyrrusowe zwycięstwo hahahah... ( p. Mal**ska, byłaby pani dumna ze mnie,błahah..)
panie Dukan, jak mnie nie odchudzisz ,to wpierdziel...
moja mama oczywiście na wieść o tym stwierdziła, że najlepsza dieta to MŻ - mniej żreć. ta, jasne, próbowałam tego nawet więcej razy niż byłam na diecie i jakoś mi nie wyszło.
tym razem chcę spróbować ze sprawdzoną, w miarę sensowną dietą.  trzymajcie za mnie kciuki, żebym się nie poddała! ;)
koniec kobiecych rozterek, początek rozterek zmęczonego studenta.
SPAĆ!

Brak komentarzy: