uprzedzając pytania
tak, wznowiłam pisanie bloga
nie, nie wiem ile to potrwa
na wstępie chciałabym się pochwalić, że szybkość mojego internetu zapiera mi dech w piersiach. wprost aż duszę się ze złości. wiecie, to jest ten moment, kiedy włączam lapka na uczelni i zachwycam się szybkością ich neta. chwała cyfrowemu polsatowi, kuźwa! dzięki niemu nawet reklamy na youtubie mi się zacinają.
ale pomińmy już to, bo zaczynam się gotować.
zmieniło się w ciągu roku tyle, że jakbym miała to szczegółowo opisać, to noc by mnie zastała. więc krótko i zwięźle: od sierpnia mieszkam z moim narzeczonym, mamy m-2, kota i syf w domu. z naciskiem na ostatnie.
kot płci żeńskiej, rasy ( ładnie ujmując) europejskiej, z dziwnym imieniem LEOSIA. mała, wredna, obrażalska i lubi jeść. tak, wiem, że jest podobna do mnie..
lubi siedzieć w reklamówkach z tesko, aportować kuleczki z papieru i mieć chwile czułości i głaskania o 5 rano. a także wprost uwielbia włazić wszędzie tam gdzie nie może. ostatnio jej hobby to rozrywanie na strzępy papieru toaletowego.
![]() |
| tu Leosia jako prezent |
![]() |
| Leo lubi trollować na fejsie |
narzeczony dalej ma na imię Marcin i jest najpiękniejszym, najwspanialszym, najsłodszym i najlepszym narzeczonym na świecie!
a ja dalej jestem sobą, trochę szerszą w pasie sobą. czy dojrzalszą, mądrzejszą? nie wiem.
cała ta pogoń powoli zaczyna mnie przerażać, nie nadążam już. tak naprawdę nie ma gdzie od tego uciec, schować się, położyć i odpocząć. przychodzi taki czas, że już nic nie daje ci satysfakcji, praca czy szkoła. nie wiem, jak to zmienić, więc narazie tak trwam. ( w tym momencie właśnie kot wchodzi mi pod kołdrę i łaskocze po nogach )
ale na szczęście jest ktoś taki, kto wlewa światło w nasze ponure egzystencje, a imię jego to Adam Zabawa !!!(kot proszę przestań zabierz swoje łaskoczące wąsy z moich stóp!!)
Rzecz dzieje się w tak zwyczajnym miejscu jak Pomarańcza w Bielsku. jest późna noc czy raczej już bardzo wczesny ranek, parkiet pełen ludzi, a na podeście tańczy On. jesteśmy zahipnotyzowani jego tańcem, ruchami, tak bardzo, że nawet nie spostrzegliśmy, jak za pomocą salta ( po uprzednim pierdolnięciu w barierki ) wylądował na parkiecie co najmniej 2 metry niżej. na plecy. ale, jak mawia Adam Zabawa "co nas nie zabije to nas wzmocni". Adam o własnych siłach wstaje, przez chwilę trzyma się barierek po czym znów uprawia dziki taniec na parkiecie ( już nie na podeście. Adam nie jest strachliwy, ale po prostu nie chce mu się wejść z powrotem, wiecie ) Przeżycia Adama Zabawy tak mnie zainspirowały, że postanowiłam zająć się dziedziną, która wcześniej absolutnie mnie nie interesowała. Postanowiłam nagrać krótkometrażowy film o Adamie. Nie będę chamówa i się podzielę z wami moim arcydziełem. Musicie być uważni, akcja dzieje się szybko, możecie nie nadążyć.
W nagraniu pomagała Ola, również wielka fanka Adama Zabawy.
W rysunku postaci starałam się zawrzeć jak najwięcej szczegółów, mam nadzieję, że znajdą się jacyś zainteresowani producenci, którzy udostępnią film w 3D, bowiem chciałybyśmy z Olą, żeby widzowie zobaczyli Adama tak, jak my widziałyśmy go za 1 ( i ostatnim ) razem, by poczuli to co my.
tyle o naszym dziele filmowym.
chciałabym w tej supersłitaśnej notce podziękować ekipie z Maka za najlepszą imprezę EVEEEER, za gangnam style i ona tańczy dla mnie. i drive o 2 w nocy hahahaha.
do następnego!



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz